Turyści w przeróżny sposób próbują zachować swoje pamiątki, a także używają wielu ciekawych tłumaczeń, które mają nadzieje, że przekonają celników. Dla urzędnika prawo jest prawem i należy go przestrzegać. Pewien turysta wracający z wycieczki z krajów afrykańskich, próbował wwieźć na teren Polski pióra afrykańskiego marabuta. Inny próbował z otwieraczem do butelek, wykonanym z zakazanego zęba hipopotama. Kiedy zwrócono mu uwagę, tłumaczył się, iż nie wiedział, a myślał, że otwieracz wykonany jest z rogu antylopy. Po czym można sądzić, iż dokładnie orientował się w przedmiotach, które wolno, a których nie wolno przewozić przez granicę. Pewna kobieta próbowała, w futerale od aparatu, przewieźć małego żółwia, którego kupiła na plaży w Tunezji, od miejscowego tubylca. Gdyby nie podejrzliwość celnika, pewnie udałoby się jej zabrać go do domu, chociaż w takiej sytuacji, na lotnisku, bardzo ciężko było jej się rozstać z żółwiem. Wywożenie zwierząt jest zabronione, co reguluje konwencja CITES.
last minuteCopyright @ 2011